Zwierzęca sensacja: krowa rodzi trojaczki

Hamburg - W północnej części Hamburga rolnik Ulrich Niemeyer (59) może świętować małą sensację: jedna z jego krów urodziła trojaczki. Prawdopodobieństwo narodzin trojaczków jest niezwykle małe.

Trójaczki były dla rolnika Ulricha Niemeyera (59) niespodzianką. Weterynarz spodziewał się bliźniaków.
Trójaczki były dla rolnika Ulricha Niemeyera (59) niespodzianką. Weterynarz spodziewał się bliźniaków.  © TAG24/Tobias Bruns

Po 32 latach pracy jako rolnik niewiele już może zaskoczyć Niemeyera. Jednak 18 lutego nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy zajrzał do kojca krowy „94”. Zamiast dwóch, a raczej ośmiu oczu, zobaczył coś zupełnie innego.

„Krowa urodziła się 18 dni za wcześnie. Weterynarz powiedział nam, że będą to bliźnięta, ale nie trójaczki” – opowiada 59‑letni rolnik w wywiadzie dla TAG24 .

Statystycznie urodzenie trójcząt u krów zdarza się raz na 500 000 porodów. To, że wszystkie cztery zwierzęta przeżyły, czyni to jeszcze bardziej niezwykłym.

„Zazwyczaj noworodki ważą przy narodzinach od 35 do 50 kilogramów. Najmniejsze z trójcząt ważyło niecałe 15 kilogramów. Dało się je przytrzymać jak małego psa pod pachą” – relacjonuje Niemeyer.

Trzy samice musiały zostać natychmiast oddzielone od matki. „Matka była przytłoczona. Położyła się na jednym z nich i była tak chwiejna, że cielęta nie mogły dosięgnąć wymion” – wyjaśnia rolnik prowadzący gospodarstwo Wohldorfer w Wohldorf‑Ohlstedt.

Dlatego trójaczki były ręcznie karmione, zanim przyzwyczaili się do picia z wiader.

Trójaczki najpierw były karmione butelką, a teraz piją z wiader.
Trójaczki najpierw były karmione butelką, a teraz piją z wiader.  © TAG24/Tobias Bruns

Trójaczki można odwiedzić.

Trójaczki musiały od razu zostać oddzielone od matki, ponieważ mama była przytłoczona.
Trójaczki musiały od razu zostać oddzielone od matki, ponieważ mama była przytłoczona.  © privat

Zwierzęta na farmie nie mają imion. „Mam już dość imion moich dzieci i wnuków. Nie potrafię dobrze zapamiętywać imion. Dlatego wołamy krowy po numerach, które noszą na szyi” – wyjaśnia Niemeyer.

Hamburger nie chce nadmiernie romantyzować tej sytuacji.

„To wciąż zwierzęta użytkowe dla nas. Kochamy je wszystkie i bardzo lubimy pracować z nimi, ale dla nas to po prostu nasza praca” – mówi 59‑letni rolnik.

Nie robi wyjątku także przy trójce cieląt. „Teraz będą naszymi „trojaczki” przez dwa lata. Potem same będą miały cielę i otrzymają numer” – dodaje właściciel gospodarstwa.

Kto chce podziwiać trojaczki, może odwiedzić farmę przy Herrenhausallee 8 w Hamburgu.

Gospodarstwo ma otwarty podwórze, co pozwala dzieciom z okolicy zobaczyć, skąd pochodzą nasze jedzenie.

Więcej na temat zwierzęta: