Duszny oddech na werandzie: policjant łapie krokodyla gołymi rękami
Junjuwa (Australia) – Nie każdy sobie radzi: w australijskiej gminie Junjuwa miejscowy policjant wywołał spore zamieszanie po tym, jak został zaatakowany przez słodkowodne krokodyle.
Spotkanie między łuskowatym gadem a funkcjonariuszem miało miejsce pod koniec lutego w mieście Fitzroy Crossing. Podobno cała rodzina została wytrącona z równowagi, gdy na ich werandzie osiedlił się krokodyl.
Krótko po odkryciu zwierzęcia policjant Mark Howes został wezwany. „Jeden z kolegów zadzwonił i zapytał: ‘Szefie, wiesz, kto w Fitzroy Crossing usuwa krokodyle?’” – żartował funkcjonariusz w podcastie i opisał dalszy przebieg zdarzeń.
Okazało się, że w chwili interwencji nie było w pobliżu żadnego łowcy zwierząt. Howes postanowił więc sam wziąć sprawę w swoje ręce. udał się do rodziny, by schwytać gadzie stworzenie.
Samozwańczy łowca gadów miał plan: krokodyl miał zostać poprowadzony przez furtkę ogrodową w stronę rzeki – jednak próba nie powiodła się.
Świeżodowodny krokodyl rozpoznał niebezpieczeństwo, wziął się w garść i pobiegł prosto do ogrodu.
Na Facebooku niektórzy użytkownicy żartowali z tego incydentu.
Policjant podążał za szybkim płazem trzymając metalowy kij i sięgnął po plan B. Kilkakrotnie szturchnął krokodylem przedmiotem, zanim wykorzystał okazję i unieruchomił czworonoga.
„To dało mi wystarczająco czasu, by wskoczyć za zwierzę i je złapać, zanim mnie ugryzie” – wyjaśnił funkcjonariusz. Dzięki temu mógł samodzielnie wprowadzić sprawcę zamieszania do transportera. Zwierzę walczyło ze wszystkich sił, ale Howes miał sytuację pod kontrolą.
„Co za słodki mały drapieżnik! Może powinieneś pogłaskać mu pod brodą?” – żartowała użytkowniczka Facebooka pod postem.
Zdjęcie tytułowe: Fotomontage/Screenshot/Facebook/Western Australia Police Force