„Zabiłem tatę”: 11‑letni syn strzela w ojca, powód wprawia w osłupienie.
Pensylwania (USA) – Jillian i Douglas Dietz adoptowali swojego syna Claytona w 2018 roku, dając mu nowy dom. W ubiegły wtorek, w jedenastą rocznicę urodzin Claytona, ich spokojny świat rodzinny został zniszczony.
To są brutalne szczegóły, o których Local 21 CBS News i inne amerykańskie media informują.
Ojciec i matka Dietz zaśpiewali swojemu kochanemu krótko po północy kołysankę, po czym położyli się spać. Clayton nie wydawał się jeszcze zmęczony. Jedenastoletni wyruszył na eksplorację domu rodziny. Jego cel: odnaleźć zabraną mu wcześniej konsolę Nintendo Switch.
Podczas poszukiwań chłopiec natrafił na klucze do szafy z bronią swojego ojca. Zakładając, że konsola może być tam schowana, otworzył szafę. Nie znalazł Switcha, ale natrafił na rewolwer taty, Douglasa.
Jednak kilka godzin później Clayton powiedział policji, że „wziął broń z sejfu, naładował ją i położył się na boku ojca w łóżku”. Następnie, jak twierdzi, pociągnął za spust i zastrzelił ojca w głowę.
Chłopak przyznał się do morderstwa swojego ojca w kuchni.
Matka Jillian opisała, że obudził ją głośny huk. Mąż nie zareagował, nawet gdy go szturchnęła. Następnie Amerykanka usłyszała kapanie, włączyła światło i zobaczyła, że Douglas mocno krwawi.
W tym momencie chłopiec ponownie wszedł do sypialni rodziców. Matka Jillian przypomniała sobie, że krzyknęła coś w stylu „Tata nie żyje”. Na to jej syn odwrócił się i pobiegł w dół po schodach.
Policjant podał w protokole sądowym, że Clayton przyznał się swojej matce do morderstwa, mówiąc w kuchni domu: „Zabiłem tatę”.
Śledczym chłopiec opowiedział, że spędził piękny dzień z rodzicami. Dlaczego Clayton miał duży niebieski siniak nad lewym okiem i skaleczenie w dolnej wardze, pozostaje niejasne. 22 stycznia chłopiec ma zostać przesłuchany w sądzie.
Zdjęcie tytułowe: Montage: 123RF/operationshooting88, Benedikt Wenck/dpa