Kobiety opisują doświadczenia z liniami lotniczymi: z powodu swojej wagi nagle muszą płacić więcej.

USA - Dwie kobiety wywołują obecnie zamieszanie w Stanach Zjednoczonych swoimi doświadczeniami związanymi z lotem w USA . W mediach społecznościowych opisują, jak tuż przed wejściem na pokład nagle poproszono je o zakup dodatkowego miejsca – ze względu na ich wagę.

Nowe przepisy Southwest Airlines już wywołały liczne dyskusje.
Nowe przepisy Southwest Airlines już wywołały liczne dyskusje.  © ANNA MONEYMAKER / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP

Powodem dyskusji jest zasada linii lotniczych Southwest Airlines, według której pasażerowie, którzy mogą potrzebować więcej miejsca, muszą zarezerwować dodatkowe miejsce . Decyzję o tym może jednak częściowo podjąć personel na miejscu.

Dla 38‑letniej Eriki DeBoer sytuacja ta była całkowitym zaskoczeniem. Przy odprawie na lot z Omaha do Las Vegas pracownik poinformował ją, że musi kupić drugi fotel, jak podaje People.

Jako uzasadnienie podano „bezpieczeństwo i komfort innych pasażerów”. DeBoer poczuła się zaskoczona i, jak twierdzi, nie miała praktycznie wyboru. „Dano mi dwie opcje: kupić drugi fotel albo nie lecieć”, relacjonowała później.

Ostatecznie zdecydowała się zapłacić za dodatkowe miejsce i wyruszyć w podróż. Sytuacja jednak bardzo ją rozgniewała. Szczególnie irytowało ją to, że nikt nie potrafił dokładnie wyjaśnić, dlaczego nagle uznano ją za pasażerkę wymagającą drugiego siedzenia.

Podczas powrotu nie napotkała żadnych problemów. Później linia lotnicza zwróciła jej koszty dodatkowego biletu oraz przyznała voucher o wartości 150 dolarów.

Również inna kobieta opisuje podobne doświadczenie

Nawet Simpson nagle powinna kupić drugie miejsce na swój lot. (Obrazek symboliczny)
Nawet Simpson nagle powinna kupić drugie miejsce na swój lot. (Obrazek symboliczny)  © 123RF/ryanking999

Jeszcze kilka dni później do rozmowy zabrała się również Grace Simpson, opisując podobną sytuację.

W filmiku na TikToku opowiedziała, że już bez problemu przebyła pierwszą część swojej podróży.

Podczas przesiadki podszedł do niej pracownik przy bramce. Powiedział, że została zakwalifikowana jako pasażerka, która może potrzebować więcej miejsca, więc musi kupić dodatkowe miejsce siedzące.

Sytuacja mocno poruszyła Simpson. Później przyznała, że „musiała zebrać całą siłę, by nie płakać”. Szczególnie dezorientujące było to, że wcześniej już leciała, a nikt nie zgłaszał żadnych problemów. Ostatecznie mogła bez dodatkowych kosztów przenieść się na wolny rząd siedzeń w tylnej części samolotu.

Obie kobiety podkreślają, że nie są przeciwnikami zasady jako takiej. Ich problem leży raczej w sposobie jej egzekwowania.

Według nich pasażerowie nie mają jasności, kiedy dokładnie potrzebny jest dodatkowy fotel. To prowadzi do ryzyka, że decyzje są podejmowane spontanicznie i subiektywnie.

Więcej na temat Wiadomości lotnicze: