Zemsta na Walentynki? Zoo proponuje podstępną rozliczkę z byłym.
San Antonio (Teksas/USA) – Jedno zoo w stanie amerykańskim Texas ma podstępną, a jednocześnie zabawną walentynkową koncepcję: San Antonio Zoo zaprasza opuszczonych, oszukanych i rozczarowanych, aby nazwali karalucha po swoim byłym lub byłej i następnie podali go zwierzęciu. Motto akcji: „Miłość jest droga. Zemsta nie.”
Akcja nosi nazwę „Cry Me a Cockroach” i od dawna stała się kultowa. Już po raz siódmy odbywa się dziwaczny walentynkowy zbiór funduszy, o czym informuje People.
Za pięć dolarów można otrzymać karalucha lub nawet warzywo noszące imię minionej miłości. Jeśli ktoś woli coś bardziej wytrawnego, za 15 dolarów (niecałe 13 euro) może wybrać gryzonia. Resztę pożywi już głodny mieszkaniec zoo.
Pomysł zdobywa uznanie w sieci. Użytkownicy z entuzjazmem komentowali post zoo na Instagramie. Jeden z nich żartobliwie zapytał, czy dozwoleni będą także wrogowie.
Pomimo całej satysfakcji z obserwowania, akcja ma poważne tło: wpływy trafiają bezpośrednio na ochronę gatunków, opiekę nad zwierzętami i programy edukacyjne.
„To lekka akcja charytatywna z realnym wpływem, która stała się na całym świecie tradycją walentynkową” – mówi Tim Morrow, prezes i dyrektor generalny San Antonio Zoo.
Karaluchy i gryzonie i tak znajdują się w jadłospisie zwierząt , a jedynie nazwa tym razem przynosi satysfakcję darczyńcom.