Profesor wysyła zaskakującą wiadomość: „Jeśli to czytasz, jestem martwy”.

Anacortes/Buffalo (USA) – Mroczne, wzruszające czy po prostu zabawne? Niedawno zmarły, były profesor akademicki postanowił, jakby z grobu, wysłać swoim najbliższym niespodziewaną, lecz serdeczną wiadomość!

Don Glickman wysłał wiadomość z grobu przy pomocy swojej córki. (zdjęcia archiwalne)
Don Glickman wysłał wiadomość z grobu przy pomocy swojej córki. (zdjęcia archiwalne)  © Montage: Facebook/Don Glickman

11 listopada ubiegłego roku zmarł Don Glickman w wieku 94 lat. Nie bez uprzedniego polecenia dla swojej córki Leah. W jego imieniu miała ona wysyłać pocztówki po jego śmierci, informuje Washington Post.

Decyzję podjęli razem latem 2025 roku w jego domu w Anacortes (stan Waszyngton , USA). „W tym momencie był już w fazie umierania” – wyjaśniła córka Glickmana.

Dla Amerykanina, który przez wiele lat wykładał projektowanie na University of Wisconsin‑Milwaukee i University at Buffalo, było jasne, że nie chce tradycyjnego pogrzebu ani nic podobnego. Żartobliwie Leah zaproponowała pocztówki – ojciec od razu się zgodził.

„Jeśli to czytasz, jestem martwy i naprawdę cię lubiłem” – miało się na nich znaleźć. I córka Glickmana spełniła jego życzenie.

„Po 94 latach na tej ziemi mój ojciec odszedł”, napisała dalej na kartce. „[…] W ostatnim akcie projektowym i w pełni zgodnie z etosem Glickmana chciał, aby ta pocztówka została zaprojektowana; zdjęcie i tekst wybrał sam” – „Pozostał wierny sobie aż do końca.”

Glickman był 15 lat profesorem na University at Buffalo. (Zdjęcie symboliczne)
Glickman był 15 lat profesorem na University at Buffalo. (Zdjęcie symboliczne)  © IMAGO / Depositphotos

Pocztówka pośmiertna jest „niezwykła, urocza, prosta”.

Do tej pory karta została wysłana już do 110 osób, a kolejne mają ją otrzymać. Jason Snape (56), były student zmarłego, również otrzymał jedną z pośmiertnych wiadomości.

„To właśnie on – w swojej bezczelności i trosce” – napisał w styczniu na swoim kanale Instagram i zamieścił zdjęcie pocztówki.

„Musiałem się tak śmiać, bo to było po prostu tak typowe dla niego” – powiedział Snape w wywiadzie dla Washington Post. „To jest niezwykłe, urocze, proste” – dokładnie tak, jak opisywał go jego były profesor z University at Buffalo.