Faschingowa wpadka: pistolek na wodę prawie wciągnął kobietę do więzienia
Ticino (Szwajcaria) – Fasching był już w drodze, a Mia miała prawie wszystko gotowe do swojego kostiumu policjantki. Brakowała jej jedynie „broni służbowej”. Gdy zamówiła ją online, czekała ją nieprzyjemna niespodzianka.
W chińskim sklepie internetowym Shein urodzona w Ticino kobieta kupiła za około trzy euro różową pistolecik wyglądający jak broń palna kaliber 9 mm. Jak jednak przyznała w wywiadzie dla szwajcarskiego radia „SRF”, kilka miesięcy później nie znalazła zamówionego gadżetu przed drzwiami, lecz kilku prawdziwych policjantów, gotowych ją aresztować.
Policjanci wyjaśnili jej, że jej zabawka została skonfiskowana przez służby celne przy wwozie do kraju alpejskiego. Zgodnie z surowym szwajcarskim prawem dotyczącym broni, woda w pistolecie została uznana za broń, a wszelkie przedmioty wyglądające na prawdziwe są zakazane.
Różowy pistolecik Mii na pierwszy rzut oka nie różnił się od prawdziwej broni palnej, co doprowadziło do postępowania sądowego przeciwko młodej kobiecie z Ticino.
Postawiono jej zarzut importu broni. Sąd skazał ją na „warunkowy pięciodniowy wyrok więzienia”.
Trzy-euroowa pistoletka kosztuje Ticynkę sporo.
„Sprawę wymiaru sprawiedliwości wprowadzono do gry z powodu pistolety na wodę. Gdzie jest zdrowy rozsądek?”, wykrzyknęła uczestniczka karnawału w wywiadzie. Na szczęście jej adwokaci zdołali zamienić karę pozbawienia wolności na grzywnę. Różowa pistolecik do spryskiwania wodą, którą młoda kobieta kupiła w internecie
Mia nie musi już spędzać pięciu dni za szwedzkimi zasłonami, ale zamiast tego musi zapłacić około 164 euro.