Wizyta w McDonald’s kończy się w izbie przyjęć: dwulatka pije środek dezynfekujący zamiast wody

Kassel-Bettenhausen (Hessen) – Przerwa w restauracji typu fast‑food podczas długiej podróży samochodem to temat, który w wielu rodzinnych autach pojawia się regularnie. Jednak dla dwuipół‑letniej dziewczynki wymarzona przerwa w McDonaldzie nie zakończyła się w planowanym miejscu, lecz w szpitalu.

Nie udało się jeszcze dokładnie określić, jaką ciecz znajdowało się w butelce dwulatki. Matka opisała zapach jako „alkoholowy”. (Obrazy symboliczne)
Nie udało się jeszcze dokładnie określić, jaką ciecz znajdowało się w butelce dwulatki. Matka opisała zapach jako „alkoholowy”. (Obrazy symboliczne)  © Fotomontage: Brian Lawless/PA Wire/dpa, 123RF/ammza12

Zgodnie z doniesieniami HNA matka dziecka (34) zamówiła w ubiegły czwartek jedzenie dla siebie i córki w jednej z placówek sieci fast‑food McDonalds w Kassel‑Bettenhausen .

W zestawie dziecięcym – tzw. Happy Meal – oprócz zabawki znajdował się także napój. W butelce miała znajdować się woda niegazowana, jednak to pozorne „woda” przyniosła nieprzyjemną niespodziankę.

34‑letnia kobieta otworzyła nieświadoma zawartość butelki i podała ją swojej pociechy, ale dziewczynka po pierwszym łyku zaczęła krzyczeć i „została czerwoną jak ogień”, jak relacjonuje matka portalowi informacyjnemu. Kobieta wzięła butelkę do ręki i zauważyła, że w środku nie ma zwykłej wody, lecz „silnie pachnąca alkoholowo ciecz, prawdopodobnie środek dezynfekujący”. Niedługo potem wezwała policję, która wkrótce przybyła na miejsce zdarzenia.

Matka po tym pojechała razem z córką do Kliniki w Kassel. Tam otrzymały zapewnienie, że dziecko nie doznało poważnych obrażeń.

Medycyna sądowa potrzebuje czasu, aby wyjaśnić zawartość butelki.

Jednak po incydencie pozostaje kilka pytań bez odpowiedzi: co tak naprawdę znajdowało się w butelce? I co ważniejsze: kto za to ponosi odpowiedzialność? Na zapytanie firma z sektora fast‑food zapewniła, że ściśle współpracuje z policją, aby wyjaśnić sprawę. W międzyczasie funkcjonariusze przekazali butelkę z tajemniczą cieczą Instytutowi Medycyny Sądowej Uniwersytetu Justusa Liebiga w Giessen, aby mogła ona przeprowadzić dalsze analizy.

Jednak dopóki nie zostanie ostatecznie ustalone, co dokładnie znajduje się w rzekomej butelce z wodą, policja ostrzega, że może to potrwać jeszcze kilka tygodni.

Zdjęcie tytułowe: Fotomontage: Brian Lawless/PA Wire/dpa, 123RF/ammza12