Tragiczna historia: suczka Mei umiera z powodu konsekwencji hodowli w warunkach okrutnych.

Hamburg – Jeszcze w lutym tego roku Mei wciąż biegała po terenie Hamburger Tierschutzverein przy Süderstraße, przeżywając „dobrą fazę”. Zaledwie kilka tygodni później Shar‑Pei‑suka zasnęła na zawsze. Mei zmarła w wyniku konsekwencji hodowli w warunkach cierpienia.

Suka Mei (około 7 lat) zmarła w piątek w wyniku skutków okropnej hodowli.   © Hamburger Tierschutzverein von 1841 e.V.

„Mei nie powinna cierpieć i w piątek, w obecności swojego opiekuna, zasnęła na zawsze”, napisało schronisko w poniedziałkowy poranek pod filmem na Instagramie .

Klips ukazuje piękne chwile z życia suczki, która od września 2025 roku mieszkała w schronisku Süderstraße w Hamburgu.

Wtedy została uratowana z zaniedbanego mieszkania. Była skrajnie niedożywiona i w złym stanie ogólnym, kiedy trafiła w ręce obrońców zwierząt.

Mei mocno cierpiała z powodu konsekwencji hodowli w sposób okrutny: uszy były poważnie zdeformowane, fałdy wokół oczu ograniczały jej widzenie, a krótki nos utrudniał oddychanie.

Dodatkowo suczka Shar-Pei zmagała się z tzw. „gorączką Shar-Pei” – przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, która napadowo wywołuje wysoką gorączkę i ograniczoną mobilność.

To właśnie ona, futrzana przyjaciółka, której przewidywano około siedmiu lat życia, ostatecznie stała się ofiarą. „Ostatni atak gorączki był ciężki, stawy bolały, a Mei przestała jeść. Wartości nerek pogarszały się coraz bardziej, doszło do anemii, a oddech stał się płytszy”, poinformował hamburski stowarzyszenie ochrony zwierząt.

Reklama

Hamburger Tierschutz przypomina o suczce Mei

Suka rasy Shar-Pei o imieniu Mei była wesołym zwierzęciem, mimo choroby.

Maraike Steller była jedną z osób kontaktowych Meisa w schronisku.   © Madita Eggers/TAG24

Mimo ciężkiej choroby Mei była wesołym psem. Pokazała to również podczas wizyty TAG24 w lutym.

„W pozytywnych momentach ma prawdziwą żądzę przygód. Chce wyjść na zewnątrz, odkrywać świat i przeżywać coś ze swoim człowiekiem” – powiedziała wtedy opiekunka zwierząt Maraike Steller.

„Kiedy zna kogoś, bardzo cieszy się z ludzi i chce się z nimi bawić oraz przytulać” – dodała. Mei dogadywała się także z niektórymi czworonogami – w zależności od sympatii.

Podczas wycieczek na łono natury suka chętnie poznawała otoczenie nosem i rano witała wszystkich znanych opiekunów oddziału zabawką oraz radosnym machaniem ogona.

Również wśród osób wyprowadzających psy była bardzo lubiana ze względu na swój wyjątkowy charakter.