Przy zbyt wysokich temperaturach: właściciele po prostu wystawiają psy na cmentarzu.
Irvine (Kalifornia/USA) - Co te biedne psy na to zasłużyły? Ich byli właściciele po prostu porzucili czworonogi kilka dni temu na cmentarzu – a potem zniknęli bez śladu.
Jak podała Suzette Hall na swoim koncie na Instagramie, futrzane przytulanki musiały wędrować przez całe trzy dni – całkowicie zdezorientowane nową sytuacją życiową.
Gdy ratowniczka zwierząt zwróciła na nie uwagę, od razu wiedziała, że musi pomóc. Nie tylko na cmentarzu krążyły kojoty – temperatury w stanie Kalifornia ostatnio sięgały aż 33 stopni.
„Nie miały jedzenia, wody. Nic. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak przerażone i samotne musiały być” – pisała Hall dalej.
Gdy tylko dotarła na miejsce, w którym znaleziono psy, jej serce pękło jeszcze bardziej: była już późna noc, cmentarz był zamknięty. Nie pozostało jej nic innego – musiała odłożyć akcję ratunkową.
„Nie mogliśmy nic zrobić, oprócz modlitwy. Modlitwy, aby przetrwały noc” – pisała dalej. „Prawie nie spaliśmy, po prostu mieliśmy nadzieję – i błagaliśmy – aby rano wciąż były żywe.”
Psy od razu ufają swojej ratowniczce
A tak naprawdę: kiedy Hall wróciła następnego dnia na cmentarz z przyjaciółką w towarzystwie, zwierzęta leżały pod drzewem.
Obie kobiety od razu postawiły małą pułapkę i nakarmiły ją smakołykami. Wkrótce nie trwało to długo: „Były tak głodne. Od razu wbiegły do środka. Bez wahania”.
Następnie Hall wyruszyła ze swoimi podopiecznymi do weterynarza, czując, jak łzy napływają jej do oczu:
„Moje serce przelewa się szczęściem”, dodała. „Nigdy więcej nie zostawię ich gdzieś porzuconych i samych”. To właśnie postanowiła zrobić Amerykanka.