Pies drży przez pięć godzin w Sylwestra: właścicielka traci cierpliwość
Okotoks (Kanada) – Większość zwierząt odczuwa sylwestra jako czysty stres. Właściciele w nowym roku stają się kreatywni, zastanawiając się, jak najlepiej chronić swoje pupile przed hukiem fajerwerków. Kanadyjka nie ma już na to ochoty. Wyraziła swój gniew w liście do redakcji.
Właścicielka psa, Renee Miller, chciała dowiedzieć się od redakcji swojego lokalnego gazety, gdzie może zgłosić skargę na fajerwerki w swoim rodzinnym mieście.
Autorzy „Western Wheel” opublikowali list w ten weekend. Teraz społeczność musi się zająć sprawą.
Miller poinformowała, że 31 grudnia już od godziny 19:00 odpalano ostre wystrzały. Z przerwami huk trwał aż do późnej nocy, po północy. Dla jej dwunastoletniego psa eksplozje były torturą.
Przez całe pięć godzin biedny czworonóg drżał nieustannie i gwałtownie. „Drżenie nie ustawało nawet pomiędzy seriami wystrzałów” – opisała Miller sytuację. Jej pies jest co roku nie do pocieszenia, nie uspokaja się ani pieszczotami, ani muzyką, ani żadnym innym odwróceniem uwagi.
Renee Miller nie martwi się tylko o swojego psa, ale także o starszych mieszkańców.
Wasz dziadek‑pies nie jest jedynym mieszkańcem gminy, którego nie podoba się sylwestrowe petardy. Również seniorzy i weterani odczuwają hałas: „Czy drżycie, gdy wasz umysł próbuje zapomnieć, czego wasze ciało nie potrafi?”, zapytała Renee Miller.
Z administracji gminnej chce teraz dowiedzieć się, czy w przyszłości planowane są ograniczenia dotyczące fajerwerków. W przeciwnym razie poprosiła z lekkim ironicznym tonem o wskazówki, gdzie mogłaby uciec razem ze swoim psem w kanadyjskiej zimie, aby uniknąć rakiet i petard.
Z troską patrzy także na 1 lipca. W Dzień Narodowy, czyli „Canada Day”, znowu grozi duże pokazy sztucznych ogni. „Zastanawiam się, jak to wpłynie na serce mojego psa?”, napisała Miller.
Na jej skargę gmina jeszcze nie odpowiedziała.