Pięcioro osieroconych młodych zwierząt w salonie: rodzina z Hesji hoduje dzikie zwierzęta.

Autor: Nicole Schippers

Wanfried – Pięć młodych zwierząt radośnie chrząka i piszczy w salonie Ernsta-Wilhelma i Friederike Kalden. Weterynarz z Wanfried w północnohesyjskim powiecie Werra-Meißner oraz jego żona od lat wspólnie przyjmują ranne i osierocone dzikie zwierzęta.

Dwóch wesołych nowicjuszy patrzy ciekawie z transportowego pudełka.
Dwóch wesołych nowicjuszy patrzy ciekawie z transportowego pudełka.  © Hannes P. Albert/dpa

Obecnie para opiekuje się około 50 zwierzętami, wśród których są łabędzie, jelenie, owce, sarny – oraz małe dziki.

Myśliwy znalazł wczesnym grudniem w lesie osierocone młode i przyniósł je do rodziny Kaldenów. Od tego czasu para wychowuje młode w swoim salonie, podając im butelkę.

„Mieszkanie z młodymi zwierzętami w domu jest naprawdę satysfakcjonujące” – mówi weterynarz Kalden. W oborze nie da się tak dokładnie kontrolować, czy czują się dobrze i co należy zrobić.

„Żyją z nami razem, nie boją się ludzi, a cała rodzina ma z nimi mnóstwo radości” – opowiada Kalden.

Weterynarz Ernst‑Wilhelm Kalden przy karmieniu swoich małych współlokatorów.
Weterynarz Ernst‑Wilhelm Kalden przy karmieniu swoich małych współlokatorów.  © Hannes P. Albert/dpa

Psy udają zastępcze mamy dla szczeniąt.

Nowi uczniowie wybierają się na krótką wycieczkę na zewnątrz.
Nowi uczniowie wybierają się na krótką wycieczkę na zewnątrz.  © Hannes P. Albert/dpa

Kaldensowie otrzymują przy wychowywaniu młodych zwierząt zwierzęcą pomoc: psy z rodziny chętnie pomagają w opiece nad małymi dzikami.

Wraz z każdym nowym młodym osobnikiem wybucha wśród nich silna rywalizacja o to, kto będzie najlepszą mamą, mówi Kalden.

Na Instagramie rodzina dzikich zwierząt tego małżeństwa zyskała już dużą popularność. Pod kontem „wild.and.wonderful.wanfried” para regularnie publikuje filmy ze swoimi podopiecznymi.

Do nich należą także czarne owce z Valais oraz bocian o imieniu Schmidti.

Przybył do rodziny z połamanymi nogami i złamanym dziobem. Dziobowi w końcu nadano prawidłowy kształt dzięki specjalnie wykonanemu aparatowi ortodontycznemu dla bocianów.

Większość zwierząt zostaje wypuszczona na wolność, a pozostałe mieszkają na dwuhektarowej posiadłości Kaldensów.

„Dbanie o zdrowie zwierząt i ich wypuszczanie na wolność to największe, co może się przydarzyć,” zachwala weterynarz. „Wtedy naprawdę wypełniasz swoją misję, dając im drugą szansę na życie.”