Nowi właściciele po zakupie domu sprawdzają kamery monitoringu i dowiadują się: nie są sami.

Kalifornia (USA) – Po zakupie domu wymagającego remontu zamontowane kamery monitoringu ciągle informowały nowych właścicieli, że w budynku coś się porusza. Prawda miała złamać ich serca.

Kamera monitoringu nagrała, jak dwa psy szaleją w zepsutym ociepleniu ściany.   © Screenshot/Facebook/Suzette Hall

W rzeczywistości kamery miały zapewnić, że ewentualny włamanie zostanie udokumentowane, gdy rodzina nie może być na miejscu. Zamiast tego nagrały kogoś, kto już się wprowadził.

Telefoniki rodziny wciąż wibrowały, a aplikacje zgłaszały ruchy w pustym budynku w Południowej Kalifornii . Jednak za każdym razem, gdy właściciele domu sprawdzali nagrania, nie mogli znaleźć niczego niezwykłego.

To miało się zmienić pewnej nocy: „Jednego ranka, około trzeciej, kamera w końcu wyraźnie to pokazała”, pisze Suzette Hall, założycielka „Logan's Legacy 29”, na Facebooku. „Dwa małe psy”.

Szczenięta znalazły w tym domu, który był prawie jeszcze w stanie surowym, bezpieczne schronienie. „Bawiły się w kruszącej się izolacji ścian, jakby to był jedyny miękki kąt do spania”, relacjonuje Suzette.

Reklama

Szczenięta mieszkają na budowie

Po życiu na budowie Candi i Cashew w końcu mają dostać prawdziwy dom.   © Bildmontage/Screenshot/Facebook/Suzette Hall

następnego dnia rodzina chciała zobaczyć dwa czworonogi i odkryła je śpiące na placu budowy. „Jednak gdy zobaczyły ludzi, wpadły w panikę. Pobiegły o życie i zniknęły w gruzach”.

Ponieważ rodzina nie wiedziała, co zrobić, zwróciła się do organizacji Suzette, która natychmiast przybyła z pomocą.

To, co zobaczyła tamtejsza obrończyni zwierząt, złamało jej serce: „Widzieliśmy, że gryzą nawet leżące w pobliżu kartony, prawdopodobnie w poszukiwaniu jedzenia”.

Dla Suzette to ogromne wyzwanie było schwytanie całkowicie przerażonych szczeniąt . Gdy jedno z nich od razu uciekło i zniknęło, Suzette udało się odnaleźć białego psa pod klimatyzatorem. Po odsunięciu ciężkiego urządzenia, udało jej się założyć szczeniakowi smycz.

Aby uratować także jego małego przyjaciela, postanowiła postawić pułapkę z przysmakiem i poczekać. Na szczęście plan się powiódł i czarna sierść została w ten sposób złapana w następną noc.

Oba psy zostały przewiezione do weterynarza i nazwane „Candi” oraz „Cashew”. „Nie wiemy, jak długo tam były. Ale wiemy: już nigdy nie będą musiały tak żyć”, cieszy się Suzette.