Mężczyzna chce iść do pracy: to, co potem postanowi jego kot, wywołuje łzy ze śmiechu.

USA – Jakby w niektóre dni już nie wystarczało pokonać własnej niechęci, by ruszyć do pracy, ten pomarańczowy kot z USA jeszcze bardziej utrudnia swojemu właścicielowi wyjście z domu. Jego próba przekonania mężczyzny, by został, stała się viralem w internecie.

Kot Brandon nie chce zostawić swojego właściciela.
Kot Brandon nie chce zostawić swojego właściciela.  © Bildmontage/Screenshot/TikTok/brandonnn00xx

Amerykanin Brandon najwyraźniej już wiedział, co się stanie, gdy rano ruszy w stronę drzwi wejściowych, i dlatego w porę wyciągnął kamerę w telefonie. Nagrał, jak jego pomarańczowy kot „Sebastian” już ustawił się przed drzwiami mieszkania. „Nie chce, żebym poszedł do pracy” – napisał kotopapa w klipie, który trafił na TikToka.

Co to oznaczało, pokazały kolejne fragmenty wideo: gdy tylko Brandon chwycił za klamkę, futrzany drapieżnik natychmiast zaatakował i ugryzł go w ramię. Następna próba wyjścia z mieszkania również nie powiodła się – kot był zdeterminowany, by ojciec został na miejscu. Aby podkreślić swój punkt widzenia, pomarańczowy zwierzak użył swoich ostrych pazurów i kłujących zębów.

Następnie Sebastian sprawdził, czy skuteczniej będzie przyczepić się do nogi swojego pana – przy okazji głośno wyrażając swoje niezadowolenie.

Uparty kot = boska interwencja?

Aby powstrzymać go przed wyjściem z mieszkania, futrzasta kotka przyczepia się do ramion i nóg mężczyzny.
Aby powstrzymać go przed wyjściem z mieszkania, futrzasta kotka przyczepia się do ramion i nóg mężczyzny.  © Bildmontage/Screenshot/TikTok/brandonnn00xx

Można naprawdę powiedzieć, że kot wyciągnął wszystkie sztuczki, aby przekonać Brandona, by dziś wolał nie iść do pracy.

Na TikToku klip właściciela kota został obejrzany prawie 6 milionów razy. Widzowie wyraźnie stają po stronie Sebastiana: „Chciałbym mieć kogoś, kto kocha mnie tak bardzo”, pisze jeden z użytkowników. Inny radzi: „Wyślę to mojemu szefowi i zostanę w domu 😂 😭😭”.

Niektórzy widzowie są przekonani, że futrzak nie zachował się tak uparcie bez powodu. Niektórzy komentują, że kot mógł uratować Brandona przed czymś, zatrzymując go na kilka sekund. Odwołują się do teorii „spalonego tosta”. Zwolennicy wierzą, że drobne niedogodności bywają boskim przeznaczeniem, które chroni człowieka przed katastrofą.

Jednocześnie inni użytkownicy martwią się, że Sebastian po prostu boi się samotności i błagają Brandona, by przygarnął kolejnego kota.